"Narzędziem" tym posługiwano się w Tybecie przez wieki. Była używana w zasadzie, głównie przez wielkich Lamów Tybetu, rzadziej przez "przeciętnych" tybetańczyków. Główną zasadą w używaniu jej ku dywinacji, jest faza mantry oraz koncentracji. Na pewno brzmi to dość egzotycznie, ale naprawdę nie jest ta metoda wróżenia zastrzeżona tylko dla "wybrańców". Jak dla mnie, najważniejszym elementem przy rzucie kośćmi, czy też odczycie kart, jest koncentracja i świadomość tego, że znam odpowiedź na zadane pytanie. Jako, że nie jestem osobą, która kieruje się definicjami, a intuicją, nie sugeruję się opisami stricte książkowymi. Tutaj w odróżnieniu do kart Tarota, głównie używa się kości, chociaż istnieją również karty z sylabami. Ja ich jednak nie używam. Uważam jednak, że każdy "wróż", ma swoje własne metody wróżenia jak i odczytu, w których czuje się najlepiej i tą drogą właśnie, najprościej i najszybciej dojdzie do odczytu "przepowiedni". Wyrocznia MO, jej odczyt, działanie, opiera się głównie na zasadzie przyczyny oraz skutku. Czyli mówiąc najprościej, na świadomości, że wszystko ma jakiś cel, sens i nie ma czegoś takiego jak "przypadek". Każda myśl nierozerwalnie wiąże się z zachowaniem, a zachowanie wynika głównie z myśli. Zatem mając pełną świadomość, że nasze myśli "kreują" naszą rzeczywistość, możemy wpływać na jedno, a zarazem na drugie. Wyrocznia MO jest bardzo konkretna. Często odpowiedzi są dość "zagmatwane", ponieważ silnie powiązane z symboliką, kulturą buddyjską. Z tym że odczyt, wymaga "sprowadzenia" jej w realia, obowiązujące poza kulturą Tybetu. Z pełną świadomością również, że każdy człowiek ma problemy, niezależnie od wieku oraz kultury, stąd MO jest naprawdę bardzo uniwersalną metodą przepowiadania przyszłości. Czego możemy być pewni, to to, że pozwala wejrzeć w daną sytuację/problem trochę pod innym "kątem", aniżeli karty Tarota. Na pewno MO jest bardzo interesującą metodą wróżenia, chociaż nie tak znowu często używaną przez "wróży".
